Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2019

Pożegnanie saloniku

Prasa, Świętojańska, Gdynia, kiosk
Smutna pozostałość po Saloniku Prasowym pod numerem 106.
Zamknięty został Salonik prasowy pod numerem 106. Wielka to strata dla lokalnego rynku prasowego. Był to przemiły zakątek dla wszystkich wielbicieli newsa drukowanego, z życzliwą obsługą i odpowiednią przestrzenią na ekspozycję towaru. Niestety kioski z gazetami, czy jak to się teraz mówi, salony prasowe, mrą jak muchy. Przy ulicy Świętojańskiej w Gdyni został już chyba jeden, ten na skrzyżowaniu z ul. 10 lutego.
Papierowa prasa nie wytrzymuje wyzwań wolnego rynku. Wielbicie papierowej prasy zostają z rynku wykluczeni. Czytelnictwo spada, bo zamiera dystrybucja, dystrybucja zamiera, bo wskutek spadku czytelnictwa nikt gazet nie kupuje i nie ma na nią pieniędzy. Zaklęte koło.
Teraz jak ktoś chce na papierze, to musi iść do Żabki chyba. I to pewnie też długo nie potrwa.

 
Prasa, Świętojańska, Gdynia, kiosk
Ostatni kiosk na skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej i 10 Lutego.

Prasa, Świętojańska, Gdynia, kiosk
Porzucony kiosk przy skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej i Armii Krajowej.


poniedziałek, 6 czerwca 2011

Wzruszające pożegnanie

Pomyśleć tylko, 40 lat biznesu w jednym miejscu. Komuna nie komuna, kryzys nie kryzys, a jubiler pod nr. 96 przy ul. Świętojańskiej w Gdyni trwał. A teraz żegna się z klientami i z nami wszystkimi, mieszkańcami Gdyni. Ręcznie wypisany list pożegnalny został wywieszony na drzwiach wejściowych zlikwidowanego właśnie sklepu. Bardzo mi obecnie imponuje trwałość czyjejś pracy, to, że coś jest robione z myślą szerszą, niż tylko "bierz forsę i w nogi". Zbudowali markę, która istniała w świadomości najmniej dwóch pokoleń klientów.
Nietrwałość to taki znak współczesności, buty na jeden sezon, handelek na sześć miesięcy, samochody na trzy lata. A nawet ten Internet, czy ktoś widział w archiwalny Internet?, wszystko żyje tydzień góra dwa.
Jeśli wszystkie książki zapiszą w wersji cyfrowej wystarczy zmienić system zapisu plików na nowocześniejszy i cześć. Wyobraźcie sobie jak to za kilkaset lat odkopują arcyważne dokumenty, które dzisiaj zapisano na twardych dyskach. I co? I nic, nie ma oprogramowania do ich odczytu. Już teraz mam w szufladzie dyskietki, których nie sposób wykorzystać, w żadnym komputerze nie ma takiego napędu. A przecież coś na nich było zapisane. 
Do dokumentów spisanych na pergaminie żaden interface nie jest potrzebny, teraz i za sto lat.  Dlatego mimo wykorzystywania Internetu zawsze będę wierzył w tradycyjne nośniki wiedzy i informacji. Ot kartkę zostawioną potomności na drzwiach wejściowych...
Pożegnalna kartka na drzwiach sklepu, Gdynia, ul. Świętojańska