Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przechodnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przechodnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2018

Pasy z zaskoczenia

nowe przejście dla pieszych ul. Świętojańska w Gdyni.Oto przejście dla pieszych, które zaskoczyło wszystkich. Kiedy koleżanka przysłał mi pierwsze zdjęcie, to myślałem, że to fotomontaż. Przy skrzyżowaniu z ulicami Traugutta i Żołnierzy I Armii WP były zawsze trzy przejścia. W tym miejscu przez ul. Świętojańska dało się przejść legalnie tylko od strony północnej.

środa, 21 kwietnia 2010

Na wysepkach absurdu

Męczy mnie to skrzyżowanie już od lat. Próbowałem już raz opisać jego fenomen, ale ile razy przechodzę tamtędy to czuję niedosyt.
Tak nie daje mi spokoju nieporadność (to bardzo delikatne określenie) zaprojektowania tego miejsca.

niedziela, 21 grudnia 2008

Zdrowy ruch

Nic mnie tak nie cieszy jak ruch. Oczywiście ruch na ulicy Świętojańskiej w Gdyni. Bo bez ludzi to ta ulica zmarnieje.
Ciągle mam w pamięci niegdysiejsza Świętojańską zatłoczoną przechodniami, którzy spiesznie przemieszczali się do delikatesów do odzieżowego, od odzieżowego do obuwniczego itd. Bo w każdym z tych sklepów "mogli coś rzucić". Kłębiące się przed wejściem kolejki dodatkowo powiększały tłok na trotuarach. Nawet w komisach zalatujących zachodnim "eksluziwem" klientów nie brakowało. Tak, tak, jeszcze trzydzieści - dwadzieścia lat temu Świętojańską chodziło się w tłumie.
Bo to była główna handlowa arteria miasta. Ludzie z całego Trójmiasta przyjeżdżali tu polować na towar (podobnie jak na halę targową).
A teraz? wiadomo luzik. Swobodnie można spacerować z dwójką dzieci za ręce i nikt cię nawet nie potrąci. Tylko jezdnia się korkuje w godzinach szczytu.
Sytuację tę zmienił nie tyle upadek komuny (po 89 roku to się nawet nasiliło), co pojawienie się centrów handlowych.
Dlatego tak się cieszę gdy w okresie przedświątecznym nasza ulica ożywa. Kłębi się naród jak za dawnych czasów. Aż miło popatrzeć. W piekarniczych, drodzy Państwo, to w handlową niedzielę chleba nie było już w południe. Czyż to nie słodkie? Jak ja lubię święta.