Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czystość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czystość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2016

Kupa w seicento

Na następnych zdjęciach można zobaczyć, co jest w środku.
Wydawałoby się, że taka elegancka ulica. A tu proszę, ktoś sobie zrobił w środku prywatne wysypisko śmieci. W środku samochodu. 
Kiedyś na podwórkach ludzie mieli komórki, w których trzymali graty, temu obywatelowi widać komórki nie stało i wykorzystał swój samochód.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Wysoko stawiają

Toi toi, Gdynia, budowa, Baltic Plaza,
Toi toi na dachu budowanego Baltiq Plaza
Zawsze mi mówili, że trzeba mierzyć wysoko. Zadarłem więc ostatnio głowę, aby spojrzeć w dal i co zobaczyłem? Można powiedzieć g..., ale porządnie zapakowane. Zobaczyłem, że praca przy budowie Baltic Plaza wre i nikt nie ma czasu biegać za potrzebą na dół kilka pięter. Oby tylko dobrze przymocowali kabinę, bo tak mocno ostatnio wieje...

czwartek, 26 lutego 2015

Śmierdzi

Nie da się ukryć, na ul. Świętojańskiej w Gdyni śmierdzi. Mało tego śmierdzi w całym śródmieściu naszego pięknego miasta. Nie jest to zgniło rybny, zapomniany już aromat, jaki dawnymi czasy dochodził z fabryki mączki rybnej. Jest to woń tyleż przykra co egzotyczna. Czym to? skąd to?
Otóż jego przyczyną jest przeładunek w porcie. 28 tys. ton łupiny olejowca gwinejskiego (czyli rozdrobnionych nasion owocu palmy). Sprowadziła to gdyńska firma Speed. Po wyładowaniu ze statku ładunek został pozostawiony na nabrzeżu Bałtyckiego Terminalu Drobnicowego.
Zarząd Portu Gdyni informuje, że odór nie jest groźny dla zdrowia. Wynika z zawilgocenia podczas transportu.
Sprawą zajęły się władze miasta. Zażądały od Zarządu Portu rozwiązania przedstawienia rozwiązania tego problemu do 2 marca.

poniedziałek, 27 października 2014

Ślady nowego

Ślady ekipy remontowej na ul. Świętojańskiej w Gdynia przed remontowanym lokalem cukierni.Wszystko na to wskazuje, że w miejscu sklepu z tkaninami, który przeniósł się do Internetu, powstanie teraz bar z kanapkami, sałatkami itd. o nazwie Love Eat. To kolejny z tej serii lokal w Trójmieście, najsławniejsza ich budka jest koło przystanku SKM Gdańsk Politechnika, mają we Wrzeszczu jeszcze dwa miejsca, przy Polibudzie i przy ul. Klonowej. Stworzył to człowiek z Trójmiasta, Piotr Luboch.
Ten lokal zwrócił moją uwagę śladami, jakie zostawili remontujący go robotnicy na chodniku. Wygląda to jak symboliczne ślady nowego wchodzącego do dawnego sklepu. Ot taka chodnikowa poetyka.


środa, 30 kwietnia 2014

Miejska palarnia

Na przystanku autobusowym palić papierosów nie wolno, ale obok stoją ławeczki i trawniczek jest. Można sobie spokojnie zapalić. A potem niedopałek zgasić w trawie. I trawnik zamienia się w popielniczkę.
Zielona popielniczka.
Ten okropny widok zaobserwowałem opodal styku ulic Świętojańskiej i Władysława IV,
przy przystanku Wzgórze Św. Maksymiliana SKM.



środa, 5 września 2012

wtorek, 17 lipca 2012

Opryski


Zachowani na tym niewyraźnym obrazku  panowie, z pomarańczowymi  baniaczkami na plecach, szli sobie powolnym krokiem wzdłuż ulicy i przy pomocy pompki spryskiwali trotuar.
Zwłaszcza miejsca, gdzie jakaś trawka próbuje między kostkami bruku wyrosnąć. Gdzie tylko zobaczyli coś zielonego to zaraz psik-psik.
Tak to jest, człowiek zabrukuje, zabetonuje, a te małe zielone pędy, tędy – owędy zaraz się wpychają, przerastają, korzonkami rozsadzają. Człowiek zbuduje, bez opieki zostawi i zaraz mu zarośnie.
Piszę to też w kontekście niedawnych trąb powietrznych, jakie nawiedziły niedalekie Kociewie.  Natura pokazuje i w skali mikro (ździebełko trawki na Świętojańskiej) i makro (tornado rozwalające domy), że nie damy przyrodzie rady. Co byśmy nie zbudowali, to albo zdmuchnie, albo trawą zarośnie.
To kogo tu trzeba chronić. Człowieka czy przyrodę? 

sobota, 30 czerwca 2012

Na czysto 2

Jak Europa to Europa. ulica musi być czyściutka. Ekipa myjąca chodnik podpatrzona przy styku ulicy Świętojańskiej z placem Kaszubskim.

niedziela, 3 czerwca 2012

wtorek, 16 marca 2010

Ostatnia zalepiona


Szpetny zwyczaj zalepiania plakatami witryn opuszczonych sklepów już odszedł w niepamięć. Przynajmniej jest od niego wolna ulica Świętojańska w Gdyni. Poza jednym wyjątkiem, który uwieczniłem na zdjęciu. Chociaż nie brakuje przy naszej ulicy lokali użytkowych czekających na nowego najemcę, to nikt na nich nic nie nalepia. Czasem jedynie informację o tym, że lokal jest do wynajęcia z kontaktem do biura pośredniczącego.
A patrząc na załączone zdjęcie zastanawiam się co tam było wcześniej? No właśnie mam problem. Jakaś gastronomia, karczma, gospoda, jakoś tak...
Kto pamięta?

poniedziałek, 7 września 2009

Lew w chaszczach


Gdańsk chwalił się ostatnio ustawieniem rzeźb lwów na Fontannie Czterech Kwartałów. Uruchomiono ją bodaj w niedzielę, stoi obok Kaplicy Królewskiej.
Pisze tu o tym, bo Gdynia nie gorsza i swoje lwy ma.
Jednego znalazłem... pośród świerków okalających kościół przy ul. Świętojańskiej. Leżał sobie spokojnie, czekając na swoje pięć minut. Porzucił go prawdopodobnie któryś z okolicznych kloszardów zbierających złom po śmietnikach.

niedziela, 6 września 2009

Złapali graficiarza

Jak informuje prasa, gdyńska policja wzięła się za graficiarzy (za Gazetą Wyborczą):
Specjalna grupa inwigilująca środowisko graficiarzy działa w Gdyni. (...) - ostatnio dwoje nieletnich usłyszało aż 54 zarzuty niszczenia publicznego mienia. Działalności graficiarzy nie oparł się nawet mur urzędu miasta. Nieletni malarz, który był zarazem uczniem liceum plastycznego (...) Musiał pod okiem strażnika miejskiego zmyć swoje bazgroły. Zapłacili za to rodzice (...)Zrobił to na oczach przechodniów.
No ta bazgranina po ścianach to prawdziwa plaga. Uciążliwe to bardziej od gołębiego łajna. Spodobała mi się kara wyznaczona wyrostkowi.
Pisałem już kiedyś jak byłem świadkiem walki mieszkańców z takim pożal się Boże artystą. W końcu, z tego co pamiętam, szczeniak odpuścił i nikt budynku nie szpeci.

Jak pamiętam walka władz PKP i SKM z graficiarzami niszczącymi wagony rozwinęła się w zaciekłą wojnę podjazdową. Złapanie kolejnych wandali kończyło się odwetem ich kompanów, którzy dokonywali dzikich dewastacji pociągów. Czy tym razem Urząd Miasta też czeka zemsta chuliganów ze sprayami?
Miasto przed tym ugiąć się nie może, wiadomo, jeśli okaże się, że można bazgrać po wszystkim w centrum miasta, to można i podpalać (to się nazywa reguła zbitej szyby).

poniedziałek, 7 lipca 2008

Plama


Jeszcze niedawno opisywałem akcję czyszczenia chodników, a już widzę jak daremny to był trud. Niestety im chodnik ładniejszy tym bardziej widać na nim wszelkie brudy i plamy. Głównymi brudasami na ulicy Świętojańskiej w Gdyni są gołębie i ludzie. Psy plasują się w tym rankingu dopiero na trzecim miejscu.
Gołębie brudzą wiadomo co robiąc, psy zresztą podobnie. Ludzie zaś czynią to oględnie mówiąc z drugiej strony. Otóż najbardziej upaćkany chodnik jest w okolicach Pomnika Harcerzy, gdzie stoją wielce "aromatyczne" budy z fast foodami. Tam przechodząca ludność, żywiąc się gyrosami, zapiekankami oraz mnóstwem innych podobnych przysmaków kapie tłuszczem, sosami i różnymi resztkami na nasz śliczny trotuar. W okolicach jednej ze stojących tam ławeczek oprócz płynnych śladów natknąć się można na resztki surówek, jakieś ogóreczki itp.
Co się da rozdziobują gołębie, ale to i tak potem wraca na chodnik po przetworzeniu. Resztę rozdeptują przechodnie. Załączone zdjęcie wykonałem krótko po czyszczeniu chodnika, zaraz po tym, jak odwinięto ławeczkę z zabezpieczającej folii. Teraz jest znacznie gorzej.

wtorek, 29 stycznia 2008

Gdynia ulży właścicielom psów

Dobra wiadomość dla właścicieli psów. Miasto zniosło opłaty za posiadanie psa. Czyli kupowy terror szaleje dalej niepowstrzymany.

środa, 5 września 2007

Co się zdarza

Psów jest stanowczo za dużo. Pół biedy jak są trawniki. Drogi człowieka i psa się wtedy rzadziej przecinają, ale na tak szczelnie zabrukowanej ulicy, jak Świętojańska w Gdyni, to niestety populacja psia powinna być skromniejsza. Idzie człowiek, na wystawę banku się zagapi, pod nogi nie popatrzy i... kłopot. Nawet kawałka trawy nie ma , żeby obuwie wytrzeć.
Nie nawołuję do jakiegoś psiego holocaustu, po prostu zalecałbym działania profilaktyczne. Np. wysokie opłaty za posiadanie zwierzęcia i bezwzględne ich egzekwowanie,lub antykoncepcja. I z czasem pogłowie by się obniżyło, a poziom czystości podniósł. Bo żadne tam rozdawane torebeczki i namawianie do sprzątania po psie to w ogóle się nie sprawdzają. Aby się o tym przekonać, wystarczy z rana przejść Świętojańską. Co bardziej egzaltowani właściciele się przejmują (jak moja sąsiadka), ale reszta wali bez zahamowań na chodnik.
I raczej nie wierzę, że straż miejska dałaby radę wyłapać wszystkich kupowiczów.