Przy Świętojańskiej w Gdyni jeszcze nie całkiem zielono, ale już kolorowo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 kwietnia 2017
sobota, 29 marca 2014
piątek, 12 października 2012
piątek, 5 października 2012
Mały żuczek
Ulica Świętojańska w Gdyni cieszy oczy najróżniejszymi obrazami. Na sklepowych witrynach czasami
jest śmiesznie, czasami strasznie. Można też poczynić obserwacje
przyrodnicze. Np. żuczka zobaczyć można.
Napisać coś o żuczku, to nie taka prosta sprawa.
wtorek, 17 lipca 2012
Opryski
Zachowani na tym niewyraźnym obrazku panowie, z pomarańczowymi baniaczkami na plecach, szli sobie powolnym
krokiem wzdłuż ulicy i przy pomocy pompki spryskiwali trotuar.
Zwłaszcza miejsca, gdzie jakaś trawka próbuje między
kostkami bruku wyrosnąć. Gdzie tylko zobaczyli coś zielonego to zaraz
psik-psik.
Tak to jest, człowiek zabrukuje, zabetonuje, a te małe
zielone pędy, tędy – owędy zaraz się wpychają, przerastają, korzonkami
rozsadzają. Człowiek zbuduje, bez opieki zostawi i zaraz mu zarośnie.
Piszę to też w kontekście niedawnych trąb powietrznych,
jakie nawiedziły niedalekie Kociewie. Natura pokazuje i w skali mikro (ździebełko
trawki na Świętojańskiej) i makro (tornado rozwalające domy), że nie damy
przyrodzie rady. Co byśmy nie zbudowali, to albo zdmuchnie, albo trawą
zarośnie.
To kogo tu trzeba chronić. Człowieka czy przyrodę?
środa, 4 kwietnia 2012
Na zielono
Ledwie opadł kurz po przemarszu aktywistek feministek, którym rząd przez swoją politykę nie pozwala rodzić, więc domagają się aborcji, a na ulicach pojawili się nowi agitatorzy. W zielonych kamizelkach zaczepiają przechodniów i namawiają ich do zasilenia jednym procentem podatku organizację o nazwie Greenpeace (czytaj się grinpis, jakby taki "zielony PiS").
Ci mili, młodzi ludzie wdają się z pieszymi w pogawędki na temat tej organizacji, jej celów, metod działania i ogólnego wizerunku organizacji.
I ja miałem przyjemność zamienić parę zdań z młoda panienka w zielonym, ale jakoś się nie dogadaliśmy. Nie osiągnęliśmy porozumienia ani w kwestii elektrowni atomowych, ani roślin GMO, a o tzw. efekcie cieplarnianym to już nie wspomnę. Nie miejsce tu na zamieszczanie polemik z tym ekologicznym gigantem, więc sobie daruję. Ja poszedłem dalej wprawo, aktywistka też poszła, tyle, że w lewo.
W sumie źle się nie skończyło. Znając radykalizm działań ich działaczy, mogli zablokować ulicę, oblać mnie farbą, albo przykuć się do mojego samochodu łańcuchem bądź wspiąć na balkon z żądaniami datków.
piątek, 8 kwietnia 2011
Wiosenny akcencik
czwartek, 3 lutego 2011
Świętojańskie chochoły
Niecodzienny sposób ochrony roślin. Zaobserwowany przed azjatycką restauracją. W folię owinięto bambusy(?), papirusy(?), nie jestem dobrym botanikiem, zapewne dla ochrony przed mrozem.
Oby tylko któryś z tych chochołów nie zaśpiewał ulicy Świętojańskiej, albo i całej Gdyni, a "Miałeś chamie złoty róg..."
czwartek, 6 stycznia 2011
Dzika zima
Zima przyniosła nam nie tylko kopne śniegi i paraliż parkingowo - komunikacyjny. Przyniosła również, a właściwie przyprowadziła dziki.Dzikie dziki do samego środka wielkomiejskiej cywilizacji. Przydreptały sobie zgodnym stadkiem z witomińskich lasów. Najpierw ślady ich obecności, zryty trawnik, zauważyłem podczas saneczkowania z dzieckiem. W okolicach ulicy Partyzantów zwierzęta upodobały sobie zwłaszcza grunt wokół węzła ciepłowniczego. Widać tam łatwiej dobrać się do pożywienia.
Potem już konkretne stworzenia zaobserwowano na ul. Świętojańskiej, przy skrzyżowaniu z ul Traugutta, gdzie bladym świtem próbowały dostać się do śmietników.
Rzekłbym, coś ryje pod Urzędem Miasta.
Pomyślałem, że może jest sposób na zagospodarowanie nierogacizny, takie zwierzątka ożywiły by np. naszą szopkę z piasku. No, ale szopka idzie już do rozbiórki. Święta się kończą. To i w śmietnikach będzie biedniej, dziki będą musiały rozszerzyć zasięg poszukiwań. Dojdą aż do muzeum Marynarki Wojennej, gdzie stoi kiosk okrętu podwodnego ORP Dzik. Tak tak, my tu nad morzem z dzikami za pan brat.
poniedziałek, 4 października 2010
Lecą z drzew tak jak dawniej
Kasztany to jeden z moich ulubionych owoców natury. Zjeść się go nie da (przynajmniej w naszym lokalnym wydaniu), ale jak przyjemnie wziąć do ręki gładką opalizującą kulkę i poczuć w dłoni jej śliską powierzchnię chłodną a jednocześnie przebijającą wewnętrznym ciepłem. No i kolor...
Po kasztany to trzeba wybrać się w dół ulicy Świętojańskiej. Przejść dalej prosto plac Kaszubski i skręcić w ulicę Jana z Kolna. Takich kasztanowców jak tam nie ma w całym śródmieściu Gdyni.
Na zdjęciu efekty tegorocznych zbiorów. Są tam obok tradycyjnych jeży, ludzików i czworonogów, żółw, szlaban i samolot. Czego to dzieci nie wymyślą...
Na zdjęciu efekty tegorocznych zbiorów. Są tam obok tradycyjnych jeży, ludzików i czworonogów, żółw, szlaban i samolot. Czego to dzieci nie wymyślą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









