Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdynianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdynianie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

Kult

Wiadomo, nikt nas tak nie pochwali, jak my sami. Gdynia ma szerokie grono wielbicieli. Uwielbiają to miasto ludzie z całej Polski jeszcze "od przedwojny", kiedy było chlubą, ideą i marzeniem. 
Jak wszędzie w Polsce, niektórzy wielbiciele Gdyni czują się bardziej jej wielbicielami niż inni i lubią swoją "bardzość" wytykać tym, którzy w ich mniemaniu są tymi wielbicielami mniej. Myślę nawet, że oni uważają się za prawdziwych wielbicieli, w odróżnieniu od "pseudowielbicieli". Ale tak się nigdy wprost nie nazwą, wolą np. żeby mówić o nich jako tych, którzy widzą realne problemy miasta. 
Prawdziwego wielbiciela Gdyni poznamy po dwóch zasadniczych cechach.
On lubi Gdynię taką, jaka jest. Jeżeli coś się zmienia, budynek stawiają, remont prowadzą, plany jakieś robią, to on tego nie chce. Zresztą, jak coś zburzą to też niedobrze. Bo wiadomo, że za tym kryje się jakaś afera, szkoda dla mieszkańców wyniknie, albo wręcz nastąpi koniec tego miasta. Skąd to wiadomo? A stąd, że przecież przez ostanie 25 lat nic dobrego tu się nie zdarzyło.
Gdyby 90 lat temu takich ludzi było tu więcej, to byśmy do dzisiaj sobie spokojnie w rybackiej wiosce mieszkali, a tak mamy to co mamy.

środa, 4 lipca 2012

Drzemka o poranku

Ulica Świętojańska w Gdyni, serwuje nam czasami widoki zaskakujące i nie pasujące do stereotypowego o niej wyobrażenia.
Uwieczniona na poniższej fotografii postać wzbudzała zainteresowanie przechodniów w pewien powszedni poranek. Stojący inwalidzki wózek, na nim zwinięty człowiek, nieruchomy, z zamkniętymi oczami. Niektórzy zaniepokojeni próbowali zbliżyć się aby sprawdzić, czy niepotrzebna jest pomoc, ale roztaczający się wokół wózka aromat  szybko ich zniechęcał.
Po jakimś czasie mężczyzna ocknął się i mozolnie ruszył wózkiem w dół ulicy.
Jegomościa tego spotkać można na ulicy Świętojańskiej od lat. Przemieszcza się od czasu do czasu chodnikiem, a jak się zmęczy, to ucina sobie drzemkę na środku. A życie i uliczny ruch płyną obok dalej.

piątek, 30 marca 2012

Największe zagrożenie

Okazało się, że nie wichura, a człowiek jest największym zagrożeniem dla ogródka kawiarnianego. Idąc rano zaobserwowałem, że opisywany poniżej ogródek przed lokalem Cynamon doświadczył wandalizmu z ludzkiej ręki. Z donic powyrywano sadzonki kwiatów, rozsypano ziemię. Podobnie potraktowano pobliski kwietnik (w kształcie okrętu).
A ja się martwiłem, czy ogródek przetrwa silny wiatr. Jaki tam panie wiatr grożny, gdynianie, to jest dopiero groźne!

sobota, 4 sierpnia 2007

Starszaki

Po czym poznać starego gdynianina? Ano stary gdynianin nie idzie do urzędu miasta, idzie do “prezydium", a po ciastka ze Świętojańskiej skręca na Lipową, chociaż ulica Lipowa znajduje się aż w Wielkim Kacku. Teleportacja? Nie, ulica I Armii WP, na której znajduje się popularna cukiernia, przed 1945 rokiem nazywała się Lipowa. I nie wiedzieć czemu, nawet ci co Gdyni przed wojną na oczy nie widzieli, też chodzą na Lipową. Taka jest siła tradycji. Sam umawiałem się z hydraulikiem, panem w sile wieku, który za nic nie mógł sobie przypomnieć gdzie ta I Armii (myliło mu sie z Armii Krajowej dawniej 22 lipca). Dopiero jak powiedziałem, że to dawna Lipowa, to zaskoczył :”No to mów Pan od razu, że na Lipową”. Ciekawe co będzie, jak go ktoś wezwie na prawdziwą Lipową w Kacku.
A jeśli idzie o Prezydium, to kiedyś (za komuny) w budynku obecnego Urzędu Miasta w Gdyni, urzędowało Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, od tego nazwa przeszła na cały budynek. I tak ludziom zostało, umawiają się koło prezydium, pytają “czy ten trolejbus jedzie do prezydium, czy skręca?”. Fajnie jest jak młodziaki nie kapują. Oni nawet nie wiedza gdzie kiedyś stała Natasza i kino Warszawa albo kawiarnia Kosakowo...
A lipy na dawnej Lipowej kwitną jak zawsze.