Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 kwietnia 2012

Na zielono

Ledwie opadł kurz po przemarszu aktywistek feministek, którym rząd przez swoją politykę  nie pozwala rodzić, więc domagają się aborcji, a na ulicach pojawili się nowi agitatorzy. W zielonych kamizelkach zaczepiają przechodniów i namawiają ich do zasilenia jednym procentem podatku organizację o nazwie Greenpeace (czytaj się grinpis, jakby taki "zielony PiS").
Ci mili, młodzi ludzie wdają się z pieszymi w pogawędki na temat tej organizacji, jej celów, metod działania i ogólnego wizerunku organizacji.
I ja miałem przyjemność zamienić parę zdań z młoda panienka w zielonym, ale jakoś się nie dogadaliśmy. Nie osiągnęliśmy porozumienia ani w kwestii elektrowni atomowych, ani roślin GMO, a o tzw. efekcie cieplarnianym to już nie wspomnę. Nie miejsce tu na zamieszczanie polemik z tym ekologicznym gigantem, więc sobie daruję. Ja poszedłem dalej wprawo, aktywistka też poszła, tyle, że w lewo.
W sumie źle się nie skończyło. Znając radykalizm działań ich działaczy, mogli zablokować ulicę, oblać mnie farbą, albo przykuć się do mojego samochodu łańcuchem bądź wspiąć na balkon z żądaniami datków.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Nowe kwiatki

Niedawno przekopywali grządki, a teraz już sadzą. Trawnik przed pomnikiem Harcerzy obsadzony kolorowymi kwiatkami nabrał prawdziwie wiosennego charakteru. Udało mi się uchwycić prace ogrodnicze.

piątek, 30 marca 2012

Największe zagrożenie

Okazało się, że nie wichura, a człowiek jest największym zagrożeniem dla ogródka kawiarnianego. Idąc rano zaobserwowałem, że opisywany poniżej ogródek przed lokalem Cynamon doświadczył wandalizmu z ludzkiej ręki. Z donic powyrywano sadzonki kwiatów, rozsypano ziemię. Podobnie potraktowano pobliski kwietnik (w kształcie okrętu).
A ja się martwiłem, czy ogródek przetrwa silny wiatr. Jaki tam panie wiatr grożny, gdynianie, to jest dopiero groźne!

środa, 28 marca 2012

Pierwsza oznaka wiosny

Mówią, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... Dla mnie to oznaka pewniejsze niż jaja dyndające na sklepowych wystawach i inne zające.  Na ulicy Świętojańskiej w Gdyni zaobserwowałem pierwszy ogródek kawiarniany. Czyli szykujemy się do ciepłego sezonu. Ten pierwszy pojawił się przed lokalem o nazwie Cynamon.




Zobaczymy rano jak będzie wyglądał po dzisiejszej wichurze.

środa, 29 lutego 2012

Tu zajdzie zmiana

Jeden z zapyziałych trawników na tyłach świętojańskich kamienic powoli się przeistacza. Przechodząc ostatnio na tyłach skrzyżowania z ul. Kilińskiego, ze zdumieniem zauważyłem, że coś się zaczęło zmieniać. No i bardzo ładnie.  Najpierw wystawiony na widok publiczny był projekt, teraz wykonano pierwsze prace ziemne. Wygląda na to, że na wiosnę będzie skwerek.
Może i inne miejsca, położone opodal, czeka taka metamorfoza?

piątek, 18 czerwca 2010

Zielono mi

Lato tuż tuż. Nic się człowiek wiosną nie nacieszył, bo to albo zimno albo mokro było. A przecież wiosną przyroda cała się zieleni i wielka to radość cieszyć tym zmysły. No więc w tym roku mi umknęło. Ale postanowiłem nadrobić i zrobić remanent zieleni na ul. Świętojańskiej w Gdyni.
Cóż my tu mamy za zieleń.
Po sławnym remoncie ulicy obsadzono je równymi drzewkami, klonami.
Drzewko standard wygląda tak:

Strzegą ich kwietniki okręty:

Oprócz tego ludność wystawia roślinność w donicach, robiąc wokół kawiarnianych ogródków płotki z iglaków. Czasami dla fantazji, jak w tym na zdjęciu wsadzą między iglaki "palemkę" (patrz po drugiej stronie ulicy):

Inna odmiana płotka to "wiechcie na wietrze":

Modne są też doniczki strażniczki, po dwie przed wejściem:

czasami w odmianie "bonsai":

Kwiatki w skrzynkach sadzi się nie tylko na balkonach, ale także na witrynach:

Naprawdę okazały drzewostan spotkamy przy kościele, choć mówią, że to lipa ;-)

Opodal kościoła, przy pomniku Gdyńskich Harcerzy są klomby (obecnie coś tam sadzą nowego):

No i to chyba wszystkie charakterystyczne typy zieleni na naszej ulicy. Mnie wystarczy, ale niektórym to mało, pamiętają przecież, że 90 lat temu zieleniły się tu kartofliska...