Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogródki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogródki. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

Ogródek

Kawiarniane ogródki to widomy znak wiosny. Kolorowe parasole rozkwitają nam niczym te kwiaty wiosenne. Mój ulubiony ogródek wygląda nieco inaczej. Ma w sobie coś ze wspomnienia dziecięcych zabaw. Nie cieszy oczu na reprezentacyjnym froncie ulicy, żeby go zobaczyć trzeba nieco zboczyć w ul. I Armii WP, minąć willę Szczęść Boże, ale warto. Dla samego widoku warto.


piątek, 30 marca 2012

Największe zagrożenie

Okazało się, że nie wichura, a człowiek jest największym zagrożeniem dla ogródka kawiarnianego. Idąc rano zaobserwowałem, że opisywany poniżej ogródek przed lokalem Cynamon doświadczył wandalizmu z ludzkiej ręki. Z donic powyrywano sadzonki kwiatów, rozsypano ziemię. Podobnie potraktowano pobliski kwietnik (w kształcie okrętu).
A ja się martwiłem, czy ogródek przetrwa silny wiatr. Jaki tam panie wiatr grożny, gdynianie, to jest dopiero groźne!

środa, 28 marca 2012

Pierwsza oznaka wiosny

Mówią, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... Dla mnie to oznaka pewniejsze niż jaja dyndające na sklepowych wystawach i inne zające.  Na ulicy Świętojańskiej w Gdyni zaobserwowałem pierwszy ogródek kawiarniany. Czyli szykujemy się do ciepłego sezonu. Ten pierwszy pojawił się przed lokalem o nazwie Cynamon.




Zobaczymy rano jak będzie wyglądał po dzisiejszej wichurze.

piątek, 18 czerwca 2010

Zielono mi

Lato tuż tuż. Nic się człowiek wiosną nie nacieszył, bo to albo zimno albo mokro było. A przecież wiosną przyroda cała się zieleni i wielka to radość cieszyć tym zmysły. No więc w tym roku mi umknęło. Ale postanowiłem nadrobić i zrobić remanent zieleni na ul. Świętojańskiej w Gdyni.
Cóż my tu mamy za zieleń.
Po sławnym remoncie ulicy obsadzono je równymi drzewkami, klonami.
Drzewko standard wygląda tak:

Strzegą ich kwietniki okręty:

Oprócz tego ludność wystawia roślinność w donicach, robiąc wokół kawiarnianych ogródków płotki z iglaków. Czasami dla fantazji, jak w tym na zdjęciu wsadzą między iglaki "palemkę" (patrz po drugiej stronie ulicy):

Inna odmiana płotka to "wiechcie na wietrze":

Modne są też doniczki strażniczki, po dwie przed wejściem:

czasami w odmianie "bonsai":

Kwiatki w skrzynkach sadzi się nie tylko na balkonach, ale także na witrynach:

Naprawdę okazały drzewostan spotkamy przy kościele, choć mówią, że to lipa ;-)

Opodal kościoła, przy pomniku Gdyńskich Harcerzy są klomby (obecnie coś tam sadzą nowego):

No i to chyba wszystkie charakterystyczne typy zieleni na naszej ulicy. Mnie wystarczy, ale niektórym to mało, pamiętają przecież, że 90 lat temu zieleniły się tu kartofliska...

poniedziałek, 11 maja 2009

Pusto w Kosakowie

Oto jesteśmy świadkiem kolejnej, ciągnącej się latami "likwidacji" sklepu, która w końcu dobiegła końca. Zniknął sklep odzieżowy na roku ul. Świetojańskiej i Traugutta. Wielkie napisy o likwidacji wisiały na jego witrynie już wiele lat temu. W końcu, ponad miesiąc temu zniknęły, razem z towarem. Teraz straszy tam pusty lokal.
Nie wszyscy pamiętają, że swego czasu mieścił się tam lokal gastronomiczny działającej w Gdyni spółdzielni mleczarskiej Kosakowo. Był to sklep z nabiałem połączony z barem, w którym serwowano mleczne desery. Sam swego czasu chadzałem tam na bitą śmietanę albo mleczny koktajl owocowy (teraz nazywają to shake'ami). Na lody rodzice pozwalali rzadko.
Na przyległym placyku był ogródek i przysmaki te można było jeść na świeżym powietrzu. W latach siedemdziesiątych to była rzadkość i lokalna atrakcja.
Długo myślałe, że Kosakowo, to nazwa tego sklepu. Bardzo mnie zdziwiło, że tak samo nazywa się mleczarnia i wieś pod Gdynią.
Niestety mleczarni już nie ma, budynki przy ul. Morskiej zaorano. Może to opuszczonego lokalu znowu wróci gastronomia.

środa, 6 sierpnia 2008

Pogrom parasoli



Wczorajsze i przedwczorajsze wichury, pociągnęły za sobą spore straty w kawiarnianych ogródkach. Oberwały głównie wszelkie daszki, markizy i parasole. Kto nie zdążył zwinąć musiał potem gonić po okolicy sprzęt unoszony podmuchami. Na plaży widziałem jak zmiotło do morza namiot ze stoiskiem. Wyrwało stelaż razem z podłogą.
Ulica Świętojańska w Gdyni była zaś usłana poległymi parasolami ogródkowymi. Gdzieniegdzie poniewierały się też parasole "cywilne", wyrwane z rąk przechodniom i pogięte przez wiatr. Na jednym ze zdjęć widać taki zwykły, porzucony, parasol, leżący razem z poprzewracanymi kawiarnianymi..