
Poniższa informacja jest z pewnością pozytywna, uznanie za pomnik historii to swoiste wyróżnienie. Ale czy ożywi to nasze Śródmieście, które ponoć "zamiera"? Mówię to z pewnym przekąsem oczywiście, ja tej opinii nie podzielam, a przynajmniej nie w pełni. I powtarzam przy tym, że życie w mieście nie bierze się z liczby knajp, a z mieszkańców, którzy to życie do miasta wnoszą. W końcu przy ulicy Świętojańskiej jest obecnie najwięcej lokali gastronomicznych w historii, a kto chce tu mieszkać?
Pomnik, czy przymiotnik "pomnikowy" kojarzy się z czymś mało żywym, a raczej utrwalonym na wieczność ku pamięci pokoleń. I tu nawoływania do wpisania Śródmieścia w dalszej konsekwencji na listę UNESCO, a przeczytałem takie dzisiaj napisane ręką wiceprezydenta Gdyni, to już lekka przesada. Wtedy już się nic w Śródmieściu nie zmieni ani nie zbuduje, aby nie naruszać historycznego dziedzictwa. Przecież aby miasto żyło, to musi trochę się zmieniać, rozbudowywać, modernizować.
Miejmy nadzieję, że nikt nam Śródmieścia Gdyni nie "obrązowi" na stałe.