Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 maja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 maja. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2012

Flaga na maszt

Z okazji święta/świąt państwowych nie będę rozwodził się nad wspomnieniami z PRL-u. Dostatecznie obficie uczyniłem to w zeszłych latach. Polecam lekturę. Przy okazji wywieszania flagi na balkonie wrzucam więc mało wyraźne, ale za to świeże, zdjęcie ekipy, która robiła to na ulicznych słupach.

wtorek, 5 maja 2009

Blues flagi


Przy okazji opisywania majowych obchodów pominąłem jeden drobiazg. Z okazji Dnia Flagi, 1 i 3 maja, ulica Świętojańska w Gdyni do połowy była obwieszona flagami narodowymi a od połowy (no może tej mniejszej) flagami promującymi festiwal bluesowy.

niedziela, 3 maja 2009

Majowe marsze

Pierwszy dzień maja na ul. Świętojańskiej w Gdyni będzie zawsze kojarzył się pochodem. W odróżnieniu od zeszłego roku, tym razem nie zarejestrowałem żadnego przemarszu.
Pochód był za to dzisiaj. Po mszy w kościele przy ul. Świętojańskiej przemaszerowano z kwiatami na ul. Słowackiego, gdzie mamy pomniczek Konstytucji 3 Maja, ufundowany jeszcze za komuny przez Stronnictwo Demokratyczne.
(Tak na marginesie, ta partyjka ma ponoć zamiar się odrodzić).
Dzisiejszy przemarsz tylko zaczynał się na ul. Świętojańskiej (pod kościołem), a potem szedł bocznymi ulicami i miał raczej charakter bezpartyjny.

niedziela, 4 maja 2008

Pochodowe wspomnienia

Za tzw. komuny ulica Świętojańska w Gdyni służyła do przemarszów pochodów pierwszomajowych. Trybuna stała przy Skwerze Kościuszki. Maszerujących gromadzono w okolicach al. Piłsudskiego (wtedy Czołgistów) i przepędzano w dół ku placowi Kaszubskiemu. Dla urozmaicenia w latach osiemdziesiątych pochód alternatywny szedł z dołu do góry w stronę krzyża stojącego w miejscu obecnego pomnika ofiar Grudnia 70, naprzeciw urzędu miasta. A tam już od strony Witomina zbierało się ZOMO ze sprzętem.
Jako uczeń podstawówki i liceum brałem udział w kilku pochodach. W starszych klasach sztuka polegała na tym aby wpisać się na listę obecności i nie dać sobie wcisnąć szturmówki albo nie daj Boże transparentu, a potem urwać się gdzieś między miejscem zgrupowania a początkiem trasy pochodu. Jak człowiekowi wcisnęli szturmówkę, to klapa, trzeba było iść do końca, bo na końcu zbierali i rozliczali.

Im człowiek był starszy tym bardziej koncentrował się na praktycznych aspektach tego Święta Ludzi Pracy. W okolicy pochodu rzucali do sklepów albo sprzedawali bezpośrednio z samochodów parówki wieprzowe bez kartek, więc trzeba było od rana zaczaić się na ten rarytas zanim na towar rzuci się pochodowy tłum. Wobec takiej obfitości zaopatrzenia nawet szkolna lista obecności nie była ważna. A jak się w domu cieszyli ze zdobyczy.

W obecnych czasach zdawałoby się, że ulica Świętojańska zapomniała o pochodach. Tymczasem trafił nam się taki pochodowy wypierdek. Ot kilku młodzianków, nie pamiętających komuny, wybrało się 1 maja na spacer środkiem jezdni. Wzięli flagi i transparenty, których złowieszczego znaczenia nie są sobie nawet w stanie wyobrazić. Przygrywali przy tym na bębnach tak skocznie jakby to była powtórka parady z okazji święta ulicy.
Zrobiłem im kilka fotografii, jako ciekawostce przyrodniczej.
"Prosimy nie powtarzać".