Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

Pamięci ofiar komunizmu

Pomnik ofiar terroru komunistycznego w GdyniDzisiaj przy ul. Korzeniowskiego 8/10 w Gdyni odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej upamiętniającej przetrzymywanych i torturowanych  przez UB. W tym budynku w latach 1945-1951 była siedziba Miejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.
Piszę o tym, żeby przypomnieć przy okazji, że pierwszy gdyński pomnik Pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego stoi u zbiegu ul. Świętojańskiej i ul. Pułaskiego. Obok mieściła się siedziba byłej Informacji Wojskowej. Jest poświęcony wszystkim ofiarom władz komunistycznych z lat 1939 – 1989.
Gdyński samorząd, zainspirowany prośbą Związku Byłych Więźniów Politycznych, planuje przygotowanie i odsłonięcie sześciu tablic pamiątkowych w naszym mieście.

wtorek, 8 grudnia 2009

Pamięć poległych, pamięć żywych

W Teatrze Miejskim w Gdyni odbyła się prapremiera filmu dokumentalnego "Grudzień '70, pamięć poległych, pamięć żywych". Jest to ciekawa, edukacyjna produkcja Video Studio Gdańsk z udziałem młodzieży z trójmiejskich liceów. Poprzez zderzenie relacji świadków i zdjęć archiwalnych z refleksjami nastolatków próbuje przybliżyć historię masakry młodzieżowemu widzowi. Mimo. że opowiada o sprawach powszechnie znanych, niektóre sceny chwytają za gardło.
Film nie odkrywa historii, ale czyni ją bliższą m.in osiemnastolatkom, rówieśnikom ówczesnych ofiar.
Widownia pokazu przedpremierowego była świadkiem wzruszających scen, gdy podczas krótkiej dyskusji po seansie odnajdywali się uczestnicy zajść. Jeden z widzów dowiedział się, że przeżył manifestant, którego poranionego ewakuował do szpitala, mimo, że chwilę wcześniej opowiadał o jego domniemanej śmierci.
Rodzina, zabitego ucznia technikum chłodniczego, Stanisława Sieradzana, spotkała lekarza który w szpitalu próbował go ratować. Uczeń zmarł na stole operacyjnym wskutek poważnych ran postrzałowych.
Film ma być emitowany w telewizji Gdańsk 13 i 16 grudnia br.

czwartek, 18 grudnia 2008

Na drzwiach ponieśli

Każdorazowe obchody rocznicy Grudnia 70 wprowadzają mnie w pewne zakłopotanie. Z jednej strony można by dać szczegółową relację z obchodów, których część przebiega na samej ulicy Świetojańskiej w Gdyni. Zwyczajowo przechodzi nią pochód śladem owego historycznego przemarszu z zabitym niesionym na drzwiach (prawdopodobnie były nawet dwie takie manifestacje). Potem naprzeciw urzędu miasta, przy krzyżu pomniku odbywa się kolejny etap uroczystości. To też niemal na naszej ulicy.
Jednak dokładne relacje z uroczystości i fotografie zamieszczają wszystkie główne media.
Zastanawiałem się czy nie pasowałby tu lepiej szczegółowy zapis ówczesnych wydarzeń. W końcu to po tej ulicy szedł pochód i tu toczyły się też walki. W Urzędzie Miasta milicja urządziła areszt i katownię dla zatrzymanych manifestantów. Ale wydaje mi się, że do tego powinna powstać osobna witryna, przygotowana w oparciu o poważne źródła historyczne.
Wobec tego postanowiłem przekazać jedynie garść osobistych refleksji.
Wydarzenia z grudnia 1970 r. to nie był przed 1980 rokiem temat, na który się rozmawiało często. On jakby wypływał przy okazji, przypadkowo. Potem, po wybudowaniu pomników, zaczęto o tym opowiadać bardziej otwarcie.
Wtedy też pewne strzępy wspomnień, które zachowałem, jako ówczesny pięciolatek, zaczęły układać mi się w większą całość.
Pamiętam jak tłumaczono mi co to jest godzina milicyjna (trzeba siedzieć w domu, bo inaczej milicjant może zastrzelić). Zachowałem też obraz kół czołgowych z gąsienicami, które obserwowane na zimowym spacerze, wydały mi się ogromne. Wtedy musiały wydać się szczególnie fascynujące, a dziecięcy wzrost nie pozwalał ogarnąć wzrokiem całego wozu.
Potem była zabawa w wojsko i uzgadnianie z kolegami, "czy będziemy strzelać do ludzi czy nie". Musiało to być ważnym elementem zabawy. Jakiś dorosły to usłyszał i tłumaczył nam, że wojsko do ludzi nie strzela. "A kto strzela?"; "Do ludzi się w ogóle nie strzela". Nie byliśmy do końca przekonani, bo przecież sami słyszeliśmy jak rodzice mówili...
Potem okazało się, że jednak najwięcej ofiar w Trójmieście i Szczecinie padło od kul LWP.
Miałem to szczęście, że poznałem osobiście kilka osób bezpośrednio zaangażowanych w te wydarzenia.
Jana Mariańskiego, (zmarł w styczniu tego roku) ówczesnego przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej, który 15 grudnia 1970 r. przyjął delegację protestujących, podpisał nawet z nimi porozumienie, na mocy którego działał gdyński komitet strajkowy (spacyfikowany na drugi dzień).
Wiesławę Kwiatkowską (zmarła dwa lata temu), dziennikarkę, niestrudzoną w dochodzeniu prawdy o wydarzeniach 1970 roku. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tym czasie, to polecam każdą jej publikację na ten temat.
Spotkałem też na swojej drodze bliskich ofiar masakry, wdowę po zastrzelonym portowcu i żonę jednego z rannych (dostał kilka kul z broni maszynowej, ale przeżył). Chociaż ich opowieści słuchałem już w wolnej Polsce, gdy właściwie już było "wszystko wiadomo", to nadal robią wrażenie. Nie miejsce tu ich pełne cytowanie, ale ten strach, rozpacz i bezsilność powinien przeżyć każdy, kto rwie się do rządzenia światem w imię jakiś wielkich idei, dobra ludzkości lub po prostu posiadania władzy.

wtorek, 18 grudnia 2007

Obchody

O mało co, a bym przegapił obchody Grudnia 70. A przecież wydarzenia, które one upamiętniają z ulicą Świętojańską w Gdyni są nierozerwalne.
Tą ulicą niesiono na drzwiach zwłoki zabitego robotnika (niektóre źródła mówią, że pochody z zabitymi odbyły się dwukrotnie). To w obecnym urzędzie miasta, zwanym wtedy Prezydium, milicja przetrzymywała zatrzymanych i urządziła tam katownię.
Tym razem było skromnie, nie ustawiono zniczy wzdłuż jezdni jak niegdyś, nie przemaszerowały tłumne pochody ze sztandarem. Tylko koło pomnika -krzyża były wieńce i przemówienia. Szczegóły podała prasa:
The Times Polska, dawniej Dziennik Bałtycki
Wybiórcza
Tu jeszcze ciekawostka