Ogłoszenie na drzwiach kamienicy (pod nr. 126) przy skrzyżowaniu ul. Świętojańskiej z al.
Piłsudskiego. Zwraca uwagę zwłaszcza subtelny portret znalezionego zwierzęcia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lutego 2015
środa, 18 listopada 2009
Młode koty
Ledwo wyjedzie człowiek na weekend, a już zaczyna się dziać.
Ulica Świętojańska w Gdyni w ubiegły piątek była widownią demonstracji. To z racji sąsiedztwa Urzędu Miasta. Oto, co o tym napisała prasa (gazeta Wyborcza):
Oczywiście żaden socjalista, nie przygotował domków dla biednych kotków. Nie zebrał dla nich żywności i nie zapewnił opieki.
Socjalista złożył P E T Y C J Ę.
Jak znam socjalizm i socjalistów, to będzie im jeszcze mało.
Oczami wyobraźni widzę jak dla zapewnienia sprawiedliwości społecznej wśród zwierząt wszystkie koty, psy i chomiki w kraju obłożone zostaną obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym i emerytalnym. Z tego funduszu specjalne biuro, z oddziałami wojewódzkimi i centralą w stolicy, wypłacać będzie zasiłki, zapomogi i renty dla kotów, za które będzie kupowana kocia żywność, domki, kubraczki itp., każdemu według potrzeb. Tę żywność będą dostarczać koncesjonowane firmy, koncesje w przetargu rozda centrala (zgodnie z unijnymi dyrektywami). Ktoś jeszcze będzie musiał dostać z centrali koncesję na dystrybucję tej żywności do samych kotów (wiadomo ISO 9001, HACP itd.), zapewnić atestowane miseczki itp.
No a gdzie w tym wszystkim będą socjaliści? Wiadomo! W centrali.
Nie jest to zresztą pierwszy protest tych młodzianków, co zapewne nie pamiętają kartek na mięso, kiedyś urządzili sobie pochód pierwszomajowy.
Ulica Świętojańska w Gdyni w ubiegły piątek była widownią demonstracji. To z racji sąsiedztwa Urzędu Miasta. Oto, co o tym napisała prasa (gazeta Wyborcza):
Działacze lewicowi demonstrowali przed urzędem miasta Gdyni swoją solidarność... ze stoczniowymi kotami. W demonstracji wzięło udział ponad 20 osób - działaczy trójmiejskiego okręgu Młodych Socjalistów i Polskiej Partii Socjalistycznej. Wiec odbył się pod hasłem "kot nie pójdzie po zasiłek". Uczestnicy pikiety przekazali prezydentowi miasta petycję, w której domagają się m.in. zapewnienia stoczniowym kotom żywności, opieki weterynaryjnej i kocich domków. W zamkniętej od czerwca Stoczni Gdynia żyje - wg różnych źródeł - od kilkudziesięciu do kilkuset kotów. Kiedyś były dokarmiane przez pracowników, bo pomagały wytępić na terenie zakładu gryzonie. Przedstawiciele miasta i stoczni zgodnie twierdzą, że zwierzęta mają opiekę i wyżywienie.Z jednej strony potrafię docenić dobry żart. Pomysłowe to nawet, żeby pokazać, że główny pożytek jaki był ze stoczni, to opieka nad kotami. No a na dwa Ciapkowa to w takim małym mieście nie ma miejsca, jedno musiało zbankrutować.
Oczywiście żaden socjalista, nie przygotował domków dla biednych kotków. Nie zebrał dla nich żywności i nie zapewnił opieki.
Socjalista złożył P E T Y C J Ę.
Jak znam socjalizm i socjalistów, to będzie im jeszcze mało.
Oczami wyobraźni widzę jak dla zapewnienia sprawiedliwości społecznej wśród zwierząt wszystkie koty, psy i chomiki w kraju obłożone zostaną obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym i emerytalnym. Z tego funduszu specjalne biuro, z oddziałami wojewódzkimi i centralą w stolicy, wypłacać będzie zasiłki, zapomogi i renty dla kotów, za które będzie kupowana kocia żywność, domki, kubraczki itp., każdemu według potrzeb. Tę żywność będą dostarczać koncesjonowane firmy, koncesje w przetargu rozda centrala (zgodnie z unijnymi dyrektywami). Ktoś jeszcze będzie musiał dostać z centrali koncesję na dystrybucję tej żywności do samych kotów (wiadomo ISO 9001, HACP itd.), zapewnić atestowane miseczki itp.
No a gdzie w tym wszystkim będą socjaliści? Wiadomo! W centrali.
Nie jest to zresztą pierwszy protest tych młodzianków, co zapewne nie pamiętają kartek na mięso, kiedyś urządzili sobie pochód pierwszomajowy.
środa, 28 października 2009
Koci raj w podwórzu
Ulica Świętojańska w Gdyni wzbogaciła się o przybytek dla kociarzy. Mieści się on w oficynce od podwórza. Czynsz tam zapewne niższy, ale trudniej zachęcić klientów do odwiedzin. Dlatego reklama sklepu od ulicy musi być odpowiednio wzmocniona. Wiszą wiec dwa szyldy, jeden skromny nisko, na bramie, drugi wysoko, większy, bardziej kolorowy i zwracający uwagę. Oba na załączonych zdjęciach. (Ten mniejszy nie wisi stale, pojawia się od czasu do czasu).
Subskrybuj:
Posty (Atom)


