środa, 24 czerwca 2009

Parada świętojańska


Jak co roku, w poprzedni weekend, mieliśmy na ul. Świętojańskiej w Gdyni paradę.
Autor zdjęcia Zosia Pinkiewicz.

piątek, 12 czerwca 2009

Dzień zmiany

Czas biegnie, zajęć nie brakuje i rocznica 4 czerwca przeleciała mi koło nosa. A czyż można sobie wyobrazić lepszy symbol przemian niż ulica Świętojańska w Gdyni? To właśnie tutaj odrodzony kapitalizm ukazał wpierw swoje kiczowate oblicze.
Patrząc z perspektywy ostatnich 20 lat dziejów tej ulicy, najważniejsze co się wtedy stało to zawalenie się świata, w którym nic się nie zmieniało. Stagnacja trwała nie tylko w gospodarce, czy ludzkiej świadomości, ale także w namacalnym naszym otoczeniu.
Przez dziesiątki lat, tam gdzie był ZURT, był ZURT, tam gdzie odzieżowy był odzieżowy. Sklep spożywczy, mięsny, szewc tkwili niezmiennie w tych samych miejscach. Nic się nie zmieniało, tak jak twarze w dwóch programach telewizji, jak te kilka marek samochodów na ulicach, jak festiwal w Sopocie.
I nagle to wszystko się rozregulowało, jedno co stało się pewne, to, że jutro należy się spodziewać kolejnej zmiany. W porównaniu z przeszłymi dekadami branże, szyldy i adresy zaczęły się zmieniać jak w kalejdoskopie. Tak jak nasza praca, samochody i kurs waluty.
Ta jedna wielka zmiana uruchomiła nigdy nie kończącą się lawinę kolejnych. I to właśnie dokonało się 4 czerwca 1989 roku.
A przepraszam, z jednym wyjątkiem. Prezydenta miasta mamy od paru dobrych lat tego samego.

wtorek, 9 czerwca 2009

Reklama do usług

Z nowości muszę wymienić ciekawą branżę jaka pojawiła się przy ul. Świętojańskiej w Gdyni. Od niedawna pod szyldem Pixelia działają usługi poligraficzno - promocyjno - pamiątkarskie. Czyli można sobie tam zamówić koszulkę z własnym nadrukiem, śmieszny kubeczek albo pełną obsługę reklamową przedsiębiorstwa.
Firma zajmuje lokal po sklepie z galanterią skórzaną.
Mieliśmy tu już usługi ksero i drobną poligrafię, a nawet agencje reklamową, ale nigdy nie działały z takim rozmachem i kolorytem. Barwna witryna przyciąga wzrok z daleka.
Może właśnie w tym przyszłość naszej ulicy, w ekskluzywnych, nowoczesnych usługach?

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Pierwszy parkometr

Płatne parkowanie w Śródmieściu Gdyni coraz bliżej. Oto pojawił się pierwszy parkometr. Jeszcze nie na samej ul. Świętojańskiej, ale niedaleko, na równoległej Żeromskiego. Przypadkowo byłem świadkiem wkopywania urządzenia w ziemię. Tak, tak, wkopywania, bo pod spodem ten niepozorny słupek ma kawał betonu jako fundament.
A więc zmotoryzowani gdynianie, szykujcie "drobne na automat". Oczywiście współczesna technika zna i inne formy płacenia za parkowanie: karty (Poznań) lub SMS-y (Warszawa).
Z ciekawostek zauważyłem, że urządzenie ma baterię słoneczną na szczycie. Zasilającą, bo nie ma innego podłączenia do prądu. Więcej o technicznych szczegółach znajdziecie tu.
Jak pisałem wcześniej, przewidywany termin uruchomienia stref płatnego parkowania w Gdyni przewidywany był na lato tego roku.

środa, 3 czerwca 2009

Szafy

Mieliśmy juz salony, galerie, outlety oraz szereg innych mód na nazywanie sklepów. Teraz pojawiły się szafy. Jedna szafa, Szafa Secondhand znajduje się w tuż za rogiem, przy poprzecznej ul. Kilińskiego. Nieco wyżej przy samej Świętojańskiej mamy Starą Szafę, sklep z odzieżą damską.
Witamy więc szafy na Świętojańskiej Street.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Przystanek w podróży


Wózek kloszarda, który utknął na ul. Świętojańskiej w Gdyni, koło kościoła, z powodu awarii kółka. Stał tam dwa dni zanim ktoś go sprzątnął.

poniedziałek, 25 maja 2009

Nazistowski emblemat w oknie urzędu miasta


Na ulicę Świętojańską w Gdyni wychodzą okna urzędu miejskiego. W jednym z tych okien zauważyłem ciekawostkę.
Jest to okno sutereny, umieszczone na wysokości chodnika, dostępne praktycznie dla każdego przechodnia. Otóż w oknie tym spostrzegłem (i zapewne nie ja jeden) emblemat nazistowskich Niemiec, orła trzymającego w szponach swastykę, tzw. gapę.
Znak ten jest uwidoczniony na czymś, co wygląda na zwinięty plakat, ulotkę lub inny materiał marketingowy i leży na parapecie okna. Sam w sobie jest niewielki, ale nie tak żeby go nie było widać. Czyli raczej nie skandal a zabawna ciekawostka.

Zrobiłem wczoraj zdjęcie. Okno jest zakratowane, ale coś nie coś widać.
Rządnym szczegółów radzę zdjęcie powiększyć (trzeba kliknąć).
Oczywiście nieprzenikniona dla mnie pozostaje kwestia jak takie materiały znalazły się na parapecie w urzędzie miasta. Odprysk jakiejś inscenizacji, pozostałość po historycznej rekonstrukcji, a może efekt prywatnych zainteresowań pracownika?