Przebywając swego czasu w dalekim, wielkim, kraju, uwagę moją zwróciła powszechność automatów i innych urządzeń służących do robienia kawy oraz zwyczajowe ciągłe jej popijanie przez tubylców. Napój ten był tam równie powszechny co tani. Sam zacząłem raczyć się co rusz kubkiem smolistego nektaru za miedziaka. Z towarzyszącym mi kolegą Cezarym ukuliśmy nawet na tę okoliczność nową nazwę dla tego napoju - KOFKA. Słowo powstało z połączenia polskiego wyrażenia "kawka" (mała kawa) i angielskiego "coffee".
poniedziałek, 10 września 2012
czwartek, 6 września 2012
Koleiny od frontu
W czasach, które lubię czasem wspominać, towar do sklepów "rzucali" albo dowozili, a dokładniej "nie dowozili". Ciągle się słyszało, że czegoś tam nie dowieźli lub pytano, czy coś dowiozą i kiedy.
Ten pierwszy termin dotyczył towarów rzadszych, trudniej dostępnych, ten drugi towarów powszechniejszych, mleka albo chleba.
środa, 5 września 2012
Pomnik odnowiony
Pomnik Gdyńskich Harcerzy lśni nowością. Został gruntownie odczyszczony i odświeżony kolorystycznie.
wtorek, 4 września 2012
Trolejbus ogórkowy
Pisałem już o tym wcześniej, ale tak mi się ładnie skojarzyło, że nie mogłem się powstrzymać. W sezonie ogórkowym w Gdyni na ulice wypuszczane są stare pojazdy komunikacji miejskiej. Oczywiście trolejbusy, więc nie są to prawdziwe "Jelcze ogórki". Prawdziwy to jeździ po dawnej gdańskiej stoczni. Ale jest w temacie, a że linia sezonowa, więc pasuje. Na zdjęciu tym razem uwieczniłem trolejbus Skoda 9Tr z 1975 r..
poniedziałek, 3 września 2012
Murale transatlantyckie
W sierpniu dobył się w Gdyni Festiwal Traffic Design 2012. Zaprezentowała się na nim czołówka artystów polskiego "street art’u". To tacy malarze domów, to znaczy oni te swoje dzieła robią na ścianach domów. Niektóre efekty ich działalności możemy podziwiać niedaleko ul. Świętojańskiej. W kwartale wyznaczony przez ulice: Portową, Żeromskiego, Św. Piotra i Św. Wojciecha (Śródmieście). Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie można zobaczyć resztki starej rybackiej wioski - Gdyni. Takiej jaka była zanim powstało miasto. Jednocześnie mieszczą się tam ciekawe miejsca wyznaczające kulturalną mapę miasta: Klub Muzyczny Ucho, Klub Filmowy, Blues Klub
Mnie szczególnie przypadł do gustu malunek na ścianie kamienicy przy ul. Żeromskiego.Zwracam uwagę, że fresk ten powstał opodal budynku o nazwie "Transatlantyk". To się nazywa uchwycić kontekst.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Nieruchomości
Niedawno rodacy zaczęli wywieszać na balkonach, oknach, tarasach i szybach
samochodowych napis „Polska”. Najczęściej na jakimś tekstylnym wyrobie, np.
szaliku. Widziałem nawet jednego motocyklistę, co sobie na żółtej, odblaskowej
kamizelce, napisał POLSKA, całkiem jak POLICJA.
W ten sposób demonstruje się radość z tego, że przyjechało do nas mnóstwo
gości pokazać nam, że nie umiemy biegać po boisku.
A na Świętojańskiej w Gdyni ktoś postanowił zamanifestować entuzjazm dla
czegoś zupełnie odwrotnego. Nie dla biegania, ale dla nieruszania się.
Wywieszenie na budynku, solidnej przedwojennej kamienicy, napisu NIERUCHOMOŚCI (i nic więcej),
dowodzi, że mieszkają tu ludzie solidni i pokładający wielką wiarę w słowo
pisane.
Nie ma tam rzucania słów na wiatr, jest napisane wyraźnie, to są
nieruchomości. Żaden tam barakowóz, czy inna szopka, porządny budynek na
fundamencie. Murowany, byle co go nie ruszy.
Tak naprawdę nie wiem po co ktoś wywiesił taki transparent na balkonie. Może
chciał reklamować znajdujące się nieopodal biuro nieruchomości? Może było tam
coś więcej napisane, wyblakło z czasem?
Ale napisu się nie rusza, niech wisi, bo to przecież nieruchomość…
wtorek, 17 lipca 2012
Opryski
Zachowani na tym niewyraźnym obrazku panowie, z pomarańczowymi baniaczkami na plecach, szli sobie powolnym
krokiem wzdłuż ulicy i przy pomocy pompki spryskiwali trotuar.
Zwłaszcza miejsca, gdzie jakaś trawka próbuje między
kostkami bruku wyrosnąć. Gdzie tylko zobaczyli coś zielonego to zaraz
psik-psik.
Tak to jest, człowiek zabrukuje, zabetonuje, a te małe
zielone pędy, tędy – owędy zaraz się wpychają, przerastają, korzonkami
rozsadzają. Człowiek zbuduje, bez opieki zostawi i zaraz mu zarośnie.
Piszę to też w kontekście niedawnych trąb powietrznych,
jakie nawiedziły niedalekie Kociewie. Natura pokazuje i w skali mikro (ździebełko
trawki na Świętojańskiej) i makro (tornado rozwalające domy), że nie damy
przyrodzie rady. Co byśmy nie zbudowali, to albo zdmuchnie, albo trawą
zarośnie.
To kogo tu trzeba chronić. Człowieka czy przyrodę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



