Pokazywanie postów oznaczonych etykietą władza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą władza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2013

Śmieci uczą

Rewolucja śmieciowa nadchodzi wielkimi krokami. Jak rewolucja to nowe porządki i nowa władza. Nowa władza to gmina, rządy wolnego rynku dobiegają kresu, na wszystkim kładzie łapę monopol. Magistrat, a w jego imieniu jedna, wybrana firma (Sanipor) będzie decydował o wszystkim, co mieszkańcy ulicy Świętojańskiej oraz całej Gdyni, wyrzucają do kubłów. Nowe porządki już się zapowiadają w umowie, którą miasto podpisało w owym przedsiębiorstwem.
Otóż skończy się wyciąganie pojemników na odpadki z podwórek, zaplecza i altanek śmietnikowych przez śmieciarzy. Teraz kubły mają grzecznie stać na chodniku, przed posesją i czekać na śmieciarki. Tak, aby panowie z Saniporu bez zbędnej fatygi mogli je załadować. Inaczej śmieci pozostaną niewywiezione.
Nowa władza śmieciowa przyjedzie do nas mercedesem. Zdjęcie pochodzi ze strony Saniporu.

wtorek, 11 maja 2010

Radni dadzą dopalić

Jak podała prasa, reaktywowany w internecie Wieczór Wybrzeża:

Radni Gdyni pracują już nad przepisami, które umożliwią odbieranie koncesji na sprzedaż alkoholu sklepach w których ustawione zostaną automaty z tzw. dopalaczami. Zmieniona ma być w tym celu uchwała, wskazująca punkty prohibicji w mieście.
Problem jest rzeczywiście "dopalający". Przy ul. Świętojańskiej niemal na przeciw urzędu miasta mamy sklep z takimi substancjami. Widać nie wszystkim wystarcza pobliski monopolowy.

piątek, 9 kwietnia 2010

Zjazd tarasowy

Przy okazji różnych medialnych wydarzeń, afery z podrobionym "Ratuszem", dyskusji na deptakowością ulicy Świętojańskiej czy innych doniesień prasy docierają do mnie głosy gdyńskiej opozycji. Ostatnio wyróżniły się tu trzy tematy:
  • Zjeżdżalnia na plaży
  • Taras widokowy na wieżowcu Sea Tower
  • Zieleń w mieście lub kupy na chodnikach czyli Świętojańska powinna być deptakiem
To jest to, o co z prezydentem Szczurkiem i jego świtą walczą przeciwnicy. Oczywiście, tak naprawdę walczą o co innego, ale w medialnym przekazie wygląda to właśnie jak powyżej. Swego czasu była jeszcze sprawa wyciętych drzew przy ulicy Bosmańskiej, która już mocno przycichła (może wróci przy wyborach).
O deptaku i "zieleni" już tu było.
Jeśli chodzi o zjeżdżalnię, to widać tu dobrze co ci panowie mają w głowach. Mój pięcioletni syn, też głównie zajmuje się zjeżdżalniami na okolicznych placach zabaw. Szkoda, że się nie spotkali, to by sobie porozmawiali jak koledzy.
Mnie wyjątkowo zaintrygowała sprawa tarasu na wieżowcu Sea Tower.
Wiadomo, że wszelkiej maści politycy, i ci europejscy, i ci gminni, mierzą wysoko. Dlatego nasi, gdyńscy, celują w najwyższy taras w mieście. Chcą go udostępnić gawiedzi aby ta, napatrzywszy się z wysoka na nasze polskie morze, z wdzięczności oddała na nich swe cenne głosy.
Co ciekawsze powstały na ten temat specjalne zapisy w dokumentach zezwalających na budowę najwyższego budynku w mieście i nawet oficjalna władza gdyńska zapewniała, że zadba o to żeby gdynianie mogli sobie wchodzić tam i podziwiać.
Po szczegóły odsyłam do Gazety Świętojańskiej, gdzie jest to dość konkretnie pokazane.
Ale wchodzić jak? - myślę sobie, po schodach? Tyle pięter? To może windą. No dobrze, ale wyobrażacie sobie jak będzie ta winda wyglądać gdy każdy gdynianin i przyjezdny będzie chciał sobie pojeździć? Ja nie wiem czy w ogóle takie pancerne windy produkują, co by to wytrzymały. Więc potrzebna będzie ochrona, windziarz i jeszcze ktoś do sprzątania. Jakby puścić towarzystwo po schodach to też bez sprzątania się nie obejdzie.
No, żeby to było rentowne przedsięwzięcie, to bilety będą musiały kosztować niezłą kasę. A jeśli nie, to trzeba dopłacić.
Kto to dopłaci? Ja i inni podatnicy? Wypraszam sobie, ile razy ja tam wjadę, raz? może dwa? A płacić będę wiecznie. Lokatorzy wieżowca? A z jakiej paki, oni mają własne tarasy.
Kto w ogóle wymyślił w prywatnym, mieszkalnym, budynku publiczny taras? Kto nas wrobił w ten idiotyzm?
Niech ten płaci, ze swoich.

czwartek, 8 kwietnia 2010

Fałszywka

Zrobił się szumek, bo z okazji 1 kwietnia koledzy z Gazety Świętojańskiej wypuścili podróbkę gazetki "Ratusz" wydawanej przez Urząd Miasta. Magistrat się na żarcie nie poznał, podał autorów do prokuratury, a podrobione gazetki kazał ścigać Straży Miejskiej po mieście.
To fałszywe wydawnictwo zawierało prześmiewcze materiały nt. prezydenta miasta i urzędników (ale bez nazwisk).
Osobiście nie jestem w stanie ocenić tego żartu, czy śmieszny. Autorzy się z pewnością napracowali. Trzeba to było złożyć, wydrukować, dystrybuować. Sami też się pewnie nieźle uśmiali, a czy mieszkańcy z nimi, nie wiem. Ja się nie śmiałem, niby fajne, ale jakieś takie bez polotu, bez puenty, suspensu. Ale to moje osobiste zdanie, sam nic lepszego nie wymyśliłem.
Koniec końców urząd miasta zrobił autorom żartu niezłą reklamę. Myślę, że po latach to będzie oceniane jako najzabawniejsze w tej historii.

wtorek, 14 października 2008

Lotnisko moźe będzie, dyrekcja jest już

Jak podała prasa lokalna po trzech latach prac sejmik województwa przygotował Regionalną Strategię Rozwoju Transportu do roku 2020. Bliskie Gdyni Kosakowo (czy inaczej lotnisko Babie Doły) zostało wpisane do strategii jako lotnisko zapasowe dla Gdańska, lub jak wolą gdynianie, "lotnisko komplementarne". Będzie rozbudowywane zgodnie ze swoim potencjałem, jako drugi port lotniczy w regionie. Decyzje takie zapadły po żmudnym lobbingu władz Gdyni we władzach województwa. Radni miasta Gdyni zaapelowali do sejmiku o wpisanie do strategii transportowej zapisów umożliwiających "rozwijanie lotniska Gdynia - Kosakowo w kierunku lotniska pasażerskiego i cargo, jako komplementarnego do regionalnego portu lotniczego w Gdańsku - Rębiechowie". Prezydent Szczurek interweniował u marszałka województwa Jana Kozłowskiego, szefa PO w regionie. Ponoć pojawiła się groźba, że pominięcie Gdyni mogłoby zrazić opinię publiczną do władz województwa.

środa, 5 września 2007

Światowa ulica

Nasza ulica Świętojańska w Gdyni to, można powiedzieć, ulica na której spotyka się osoby z pierwszych stron gazet. Nie, nie o tym panu L. tym razem, o którym wszyscy. Bo przecież stałymi bywalcami tej ulicy byli p. Kornatowski, p. Kaczmarek, a nawet p. Netzel i Krauze, też bywało, zachodzili. (piszę byli, bo pewnie teraz to nie mają czasu na przechadzki). Tak się jakoś zrobiło medialnie.