
Kolejny odcinek z cyklu "Nasze drzwi świętojańskie". Tym razem prezentuję bramę i odrzwia dostojne. Przedstawiona na zdjęciu poniżej brama, to nowość, jeszcze niedawno jej tu nie było. Metaloplastyka ciągle w modzie.


Zamknięto jezdnię ul. Władysława IV w kierunku centrum, na odcinku od ul. Kopernika do al. Piłsudskiego. Zamiast tego jeździmy ulicami Świętojańską i Piłsudskiego. Ruch w kierunku Gdańska na razie odbywa się bez zmian. Zmiany objęły też Drogę Różową. Tam zamknięta jest jezdnia w kierunku Chyloni - na odcinku od Centrum Handlowego Wzgórze do ul. Kieleckiej. Ruch pojazdów odbywa się drugą jezdnią Drogi Gdyńskiej. Z kolei auta jadące w kierunku Orłowa i Kacka korzystają z ul. Górskiego.
Planowany węzeł ma połączyć Drogę Gdyńską (zwaną też Różową), al. Zwycięstwa, Władysława IV, Partyzantów, Świętojańską, Piłsudskiego, Śląską i Kielecką. Dziś część z nich "spotyka się" na zwykłych skrzyżowaniach.
Najważniejszym elementem węzła będzie nowy tunel pod torami, łączący Drogą Gdyńską z al. Zwycięstwa, na wysokości południowego końca peronu SKM. Dzięki niemu dookoła przystanku powstanie coś w rodzaju ogromnego ulicznego ronda - nowym tunelem będzie można przejechać jedynie w kierunku al. Zwycięstwa, a istniejącym - w kierunku ul. Śląskiej.
Działacze lewicowi demonstrowali przed urzędem miasta Gdyni swoją solidarność... ze stoczniowymi kotami. W demonstracji wzięło udział ponad 20 osób - działaczy trójmiejskiego okręgu Młodych Socjalistów i Polskiej Partii Socjalistycznej. Wiec odbył się pod hasłem "kot nie pójdzie po zasiłek". Uczestnicy pikiety przekazali prezydentowi miasta petycję, w której domagają się m.in. zapewnienia stoczniowym kotom żywności, opieki weterynaryjnej i kocich domków. W zamkniętej od czerwca Stoczni Gdynia żyje - wg różnych źródeł - od kilkudziesięciu do kilkuset kotów. Kiedyś były dokarmiane przez pracowników, bo pomagały wytępić na terenie zakładu gryzonie. Przedstawiciele miasta i stoczni zgodnie twierdzą, że zwierzęta mają opiekę i wyżywienie.Z jednej strony potrafię docenić dobry żart. Pomysłowe to nawet, żeby pokazać, że główny pożytek jaki był ze stoczni, to opieka nad kotami. No a na dwa Ciapkowa to w takim małym mieście nie ma miejsca, jedno musiało zbankrutować.
Jak poinformowała prasa, gdyńska willa "Szczęść Boże" po 20 latach odzyska blask. Zakończono spory prawne i sprawy spadkowe i teraz już właściciele budynku mogą wziąć się za zagospodarowanie budynku.Były skargi od mieszkańców
Dariusz Wiśniewski, komendant Straży Miejskiej w Gdyni:
- Na posesji interweniowaliśmy w ostatnich latach wielokrotnie. Wzywali nas mieszkańcy, od pewnego czasu też z własnej inicjatywy patrolowaliśmy ten teren, bo choć grunt jest prywatny, zbierały się na nim grupki osób, spożywające alkohol. Po nasileniu się naszych interwencji amatorzy mocniejszych trunków opuszczali na jakiś czas ten teren, po kilku tygodniach jednak wracali. Teraz, gdy zabudowania gospodarcze wokół willi "Szczęść Boże" zostały wyburzone, osoby te nie będą jednak miały gdzie się schować, więc kłopot zniknie. Dużym problemem był ponadto fatalny wygląd tej działki. Na dodatek nie mogliśmy ustalić, kto dokładnie jest jej właścicielem, mimo tego nakazaliśmy teren posprzątać. Podobny kłopot wynikł, gdy trzeba było wyciąć drzewo na posesji, bo w każdej chwili mogło przewrócić się, więc zagrażało przechodniom.