wtorek, 10 kwietnia 2012

Cykliści mają korzyści.

W lany poniedziałek, podczas świątecznego spaceru, miałem okazję oglądać na ulicy Świętojańskiej w Gdyni, efekty projektu "Segment".

Pod tym tajemniczym kryptonimem kryje się akcja promowania dojazdu do pracy na rowerze. Bierze w niej udział m.in. Urząd Miasta w Gdyni. W skrócie wygląda to tak, że jak się tam ktoś przyjął do roboty, to za przyjeżdżanie do biura na rowerze dostanie ciasteczko. 
Dodatkowo okolice urzędu zostały obstawione rowerami ozdobionymi hasłami zachęcającymi do korzystania z rowerów. Nie nie z tych konkretnie wystawionych, bo są dobrze przypięte do trwałych elementów otoczenia, ale tak z rowerów w ogóle.
Przewodnie hasło akcji: Nie bądź korek zgaś motorek.
Młody człowiek na zdjęciu nie bierze jeszcze udziału w akcji, dopiero co opanował dwa kółka.
Jako ciekawostkę dołączam na końcu zdjęcie dawno temu zrobione na tyłach Urzędu Miasta w Gdyni.
Jednak coś tam się odkorkowało.
To już archiwalne zdjęcie








*     *    *

No i ładnie mi wychodzi. Miało być o ulicy, a tu jak nie o Żydach, to o cyklistach...

czwartek, 5 kwietnia 2012

Psychopatologia pocztowego okienka

Niezwykłą przygodę kulturalno-polityczno-medialną przeżyłem na poczcie przy ul. Świętojańskiej w Gdyni.
Przywykłem już do tego, że na Poczcie Polskiej handluje się mydłem i powidłem. Stojąc w kolejce do okienka obojętnym wzrokiem błądziłem po półkach praktycznie nie rejestrując tego co tam wystawiono.Ale w pewnym momencie  moje błędne oko zamarło.
Przeczytałem treści tak nie pasujące do otoczenia, że musiałem przyjrzeć się bliżej. Otóż wysoko wyeksponowane, powyżej innych oferowanych tygodników i miesięczników wisiało pisemko pt. Super Detektyw - kulisy spiskowych wydarzeń. W nim widniały tytuły: "Kongresman ujawnia żydowską supremację", "Psychopatologia judaizmu", "Judaizm to projekt polityczny" i tym podobne kuriozalne nagłówki. 
Pismo było tak dobrze wyeksponowane, że wziąłem je w pierwszym odruchu za jakiś plakat reklamowy.
Co prawda Poczta to już nie jest urząd państwowy, ale wisi tam godło, firma jest spółką akcyjną z udziałem Skarbu Państwa (Polskiego), więc na swój sposób jakoś powagę tego państwa reprezentuje. Po chwili pomyślałem, że takie gazetki, chociaż rzadkie, to jednak może są legalne. W końcu nie widzę w cytowanych nagłówkach wprost szerzenia nienawiści, która jest zakazana, w tym sensie, że nie pisało wprost, żeby kogoś obić albo zamordować. Do środka nie zaglądałem, z powodu swoistego obrzydzenia.
To wolny kraj, każdy może pisać co chce i wydawać to za swoje pieniądze. Ale... nie było na poczcie innych pisemek ujawniających psychopatologię jakiejś innej religii. A jeśli były, to nie były tak wyeksponowane i ich nie zauważyłem. Może w naszym państwie każdy może pisać co chce, ale państwowa firma chyba nie musi handlować towarem tak ewidentnie rasistowskim i tak się tym chwalić. Nie słyszałem, żeby udział w propagowaniu czyichś poglądów, i to jeszcze tak marnej proweniencji, było zadaniem Poczty Polskiej SA. Wypadałoby choćby zachować umiar aby nie razić podatników o bardziej umiarkowanych poglądach.
No i co? Teraz wychodzi na to, że nawołuję do dyskryminacji człowieka, który wydał tę gazetkę.Chciałby! I tak mu dosyć zrobiłem reklamy.
Poniżej zdjęcie zrobione na poczcie przy ul. Świętojańskiej w Gdyni.

środa, 4 kwietnia 2012

Na zielono

Ledwie opadł kurz po przemarszu aktywistek feministek, którym rząd przez swoją politykę  nie pozwala rodzić, więc domagają się aborcji, a na ulicach pojawili się nowi agitatorzy. W zielonych kamizelkach zaczepiają przechodniów i namawiają ich do zasilenia jednym procentem podatku organizację o nazwie Greenpeace (czytaj się grinpis, jakby taki "zielony PiS").
Ci mili, młodzi ludzie wdają się z pieszymi w pogawędki na temat tej organizacji, jej celów, metod działania i ogólnego wizerunku organizacji.
I ja miałem przyjemność zamienić parę zdań z młoda panienka w zielonym, ale jakoś się nie dogadaliśmy. Nie osiągnęliśmy porozumienia ani w kwestii elektrowni atomowych, ani roślin GMO, a o tzw. efekcie cieplarnianym to już nie wspomnę. Nie miejsce tu na zamieszczanie polemik z tym ekologicznym gigantem, więc sobie daruję. Ja poszedłem dalej wprawo, aktywistka też poszła, tyle, że w lewo.
W sumie źle się nie skończyło. Znając radykalizm działań ich działaczy, mogli zablokować ulicę, oblać mnie farbą, albo przykuć się do mojego samochodu łańcuchem bądź wspiąć na balkon z żądaniami datków.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Nowe kwiatki

Niedawno przekopywali grządki, a teraz już sadzą. Trawnik przed pomnikiem Harcerzy obsadzony kolorowymi kwiatkami nabrał prawdziwie wiosennego charakteru. Udało mi się uchwycić prace ogrodnicze.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Prosto z Syjamu

Przejeżdżałem ulicą Świętojańską w Gdyni raz rzuciłem okiem i coś tam niewyraźnie odczytałem, jakby... tajny sklep.
Potem wracałem i wyszło mi, że to jest sklep  ... tańszy.
Dopiero jak podszedłem i spojrzałem z bliska to okazało się, że jest to sklep tajski.
Znaczy się, z Tajlandii.
W ten sposób rozszerzyła nam się gama kultur na ulicy. Mamy restauracje grecką i chorwacką, sklep meksykański z biżuterią, a teraz doszedł sklep tajski.
Nie ma sprecyzowanego asortymentu, oferuje odzież, upominki, galanterię i biżuterię.
Czyli całe bogactwo Azji.
Niegdyś mieliśmy u dołu ulicy sklep "chiński", wyżej była też "galeria perskich dywanów", sklep "indyjski" oraz restauracja Petit Paris i to chyba koniec wielkiego świata, który u nas handlował. No jeszcze ma być otwarta restauracja japońska z sushi, obok pomnika Harcerzy, ale to musi chwilę potrwać.
Bardzo mi się to podoba, bo w różnorodności siła. Zobaczymy na ile tej siły wystarczy.