środa, 4 kwietnia 2012

Na zielono

Ledwie opadł kurz po przemarszu aktywistek feministek, którym rząd przez swoją politykę  nie pozwala rodzić, więc domagają się aborcji, a na ulicach pojawili się nowi agitatorzy. W zielonych kamizelkach zaczepiają przechodniów i namawiają ich do zasilenia jednym procentem podatku organizację o nazwie Greenpeace (czytaj się grinpis, jakby taki "zielony PiS").
Ci mili, młodzi ludzie wdają się z pieszymi w pogawędki na temat tej organizacji, jej celów, metod działania i ogólnego wizerunku organizacji.
I ja miałem przyjemność zamienić parę zdań z młoda panienka w zielonym, ale jakoś się nie dogadaliśmy. Nie osiągnęliśmy porozumienia ani w kwestii elektrowni atomowych, ani roślin GMO, a o tzw. efekcie cieplarnianym to już nie wspomnę. Nie miejsce tu na zamieszczanie polemik z tym ekologicznym gigantem, więc sobie daruję. Ja poszedłem dalej wprawo, aktywistka też poszła, tyle, że w lewo.
W sumie źle się nie skończyło. Znając radykalizm działań ich działaczy, mogli zablokować ulicę, oblać mnie farbą, albo przykuć się do mojego samochodu łańcuchem bądź wspiąć na balkon z żądaniami datków.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Nowe kwiatki

Niedawno przekopywali grządki, a teraz już sadzą. Trawnik przed pomnikiem Harcerzy obsadzony kolorowymi kwiatkami nabrał prawdziwie wiosennego charakteru. Udało mi się uchwycić prace ogrodnicze.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Prosto z Syjamu

Przejeżdżałem ulicą Świętojańską w Gdyni raz rzuciłem okiem i coś tam niewyraźnie odczytałem, jakby... tajny sklep.
Potem wracałem i wyszło mi, że to jest sklep  ... tańszy.
Dopiero jak podszedłem i spojrzałem z bliska to okazało się, że jest to sklep tajski.
Znaczy się, z Tajlandii.
W ten sposób rozszerzyła nam się gama kultur na ulicy. Mamy restauracje grecką i chorwacką, sklep meksykański z biżuterią, a teraz doszedł sklep tajski.
Nie ma sprecyzowanego asortymentu, oferuje odzież, upominki, galanterię i biżuterię.
Czyli całe bogactwo Azji.
Niegdyś mieliśmy u dołu ulicy sklep "chiński", wyżej była też "galeria perskich dywanów", sklep "indyjski" oraz restauracja Petit Paris i to chyba koniec wielkiego świata, który u nas handlował. No jeszcze ma być otwarta restauracja japońska z sushi, obok pomnika Harcerzy, ale to musi chwilę potrwać.
Bardzo mi się to podoba, bo w różnorodności siła. Zobaczymy na ile tej siły wystarczy.


piątek, 30 marca 2012

Największe zagrożenie

Okazało się, że nie wichura, a człowiek jest największym zagrożeniem dla ogródka kawiarnianego. Idąc rano zaobserwowałem, że opisywany poniżej ogródek przed lokalem Cynamon doświadczył wandalizmu z ludzkiej ręki. Z donic powyrywano sadzonki kwiatów, rozsypano ziemię. Podobnie potraktowano pobliski kwietnik (w kształcie okrętu).
A ja się martwiłem, czy ogródek przetrwa silny wiatr. Jaki tam panie wiatr grożny, gdynianie, to jest dopiero groźne!

środa, 28 marca 2012

Pierwsza oznaka wiosny

Mówią, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale... Dla mnie to oznaka pewniejsze niż jaja dyndające na sklepowych wystawach i inne zające.  Na ulicy Świętojańskiej w Gdyni zaobserwowałem pierwszy ogródek kawiarniany. Czyli szykujemy się do ciepłego sezonu. Ten pierwszy pojawił się przed lokalem o nazwie Cynamon.




Zobaczymy rano jak będzie wyglądał po dzisiejszej wichurze.

piątek, 23 marca 2012

Zaduma Oryginalnie Kręcona

Najbardziej zamyśloną osobą na ulicy Świętojańskiej w Gdyni nie była sprzedawczyni w całodobowych delikatesach, bo schowana za ladą wysyłać mogła spokojnie SMS-y. Nie była nią też pracownica biura nieruchomości czekająca klientów, chociaż nikt teraz nie kupuje mieszkań, to zawsze można zatelefonować do przyjaciółki albo ułożyć pasjansa.
Ani w pustym saloniku prasowym ani w odludnej restauracji nikt nie miał takiego pustego spojrzenia, porażonego bezczynnością, jak blondynka sprzedająca lody w budce opodal dawnego kina Warszawa. Właściwie trudno mówić o sprzedawaniu.
Z powodu nieprzychylnej aury Oryginalne, Kręcone, Włoskie nie znajdowały żadnych amatorów. Posadzona w okienku dziewczyna z braku lepszego zajęcia zatopiła się we własnych myślach i wyrazem bezbrzeżnej zadumy na twarzy obserwowała przechodniów smaganych marcowym, chłodnym wiatrem. Wszyscy prędzej myśleli o gorącej kawie niż lodowatych Kręconych Oryginalnych Włoskich. Równie łatwo byłoby znaleźć nabywców na ten towar na Antarktydzie.
Ale myśl jest wolna i na skrzydłach wyobraźni sprzedawczyni Oryginalnych Kręconych włoskich odpłynęła do cieplejszych krajów.
Piszę o całej sprawie w czasie przeszłym, bo mam nadzieję, że poprawa pogody nagoni klientów. W końcu to miejsce nie byle jakie. Latem stawały tu takie kolejki, że sąsiedni sklep musiał ustawiać barierki, by amatorzy Oryginalnych Kręconych Włoskich nie blokowali mu wejścia.
I wiosenna zaduma zniknie z oblicza dziewczyny od Oryginalnych Kręconych Włoskich.

czwartek, 22 marca 2012

Szpadle ruszyły

Dzisiaj ulica Świętojańska w Gdyni przywitała mnie zapachem świeżo rozkopanej ziemi. Wszyscy działkowcy z pewnością znają ten wiosenny aromat, który pojawia się gdy tylko ostrza szpadli naruszą glebę uśpioną przez zimę. 
I tak waśnie było na skwerku przed pomnikiem Harcerzy. Rozpoczęły się wiosenne prace ogrodnicze, rabatki zostały przekopane, wkrótce wszystko zazieleni się i rozkwieci kolorami wiosny.